poniedziałek, 7 grudnia 2015

wtorek, 1 grudnia 2015

W kieraciku…

I jak zwykle krzątam się w kieraciku… W cudownym kieraciku wokół Tygryska. Wychowywanie dziecka tak ambitnego to wyzwanie. Czasami padam i gdy reszta rodziny ogląda film to ja przysypiam. Na szczęście budzę się na koniec filmu i zerkam na listę płac…
Szkoła podstawowa, zwłaszcza klasa trzecia powinna przebiegać bezproblemowo. Ale tak nie jest. Nie mamy większych wpadek z nauką. Z j. polskiego mamy A z matematyki B. No cóż, uczę Tygryska matematyki, ten jednak jest czasami odporny na moje tłumaczenia. Zastrzeliła mnie informacja, że Madzia chce wziąć udział w konkursie matematycznym „Alfik”. Ambitne dziewczę z niesamowitą cierpliwością słuchało moich wyjaśnień i tłumaczeń przykładowych zadań. Czasami jedno zadanie wałkowałam na kilka sposobów, aż dotarło. Może to i dobrze, że Tygrysek zapisał się na taki konkurs, bo chętniej uczył się matematyki, choć to łatwe i przyjemne nie było! Zwłaszcza dla mnie stanowi swego rodzaju trudność tłumaczenie rzeczy oczywistych! Zdarza się, że się irytuję i wściekam, gdy tłumaczę rzeczy proste i patrzę na minę Tygryska, która wyraża: ”Mamo! Co ty mówisz??? Ja tego w ogóle nie kapuję!!!”
Największym zaskoczeniem dla mnie była ocena B z muzyki. Tygrysek chodzi do szkoły muzycznej, już jest w drugiej klasie, ma dobre oceny, uczy się gam i pasaży, nut i gra na skrzypcach, co nie jest łatwe i… I śpiewa w szkolnym chórze i występuje w szkole, jako solistka i ma B z muzyki! Po wywiadówce nie poszłam wyjaśnić sprawy. No cóż, dla mnie Tygrys powinien w szkole podstawowej mieć same szóstki z muzyki! W końcu to lubi! To jest jego pasja! Z matematyki B to osiągnięcie, ale B z muzyki, to dla mnie przegięcie nauczyciela!
Angielski - tu ambitny Tygrys ciągnie trzy kursy! W sumie ma siedem godzin tygodniowo. Raczej, jako słuchowiec ma talent do języka. Na razie zaliczyliśmy jedną wpadkę z brakiem zadania domowego – ale to się każdemu może przydarzyć!
Ponadto Madzia chętnie zgłasza się do wszelkich prac na rzecz klasy – robi prezentacje w Power –Poncie. Przedstawiła już prezentację o Niebieskich Źródłach, kolejna o Zamku w Malborku czeka gotowa, kolejne o zamku Krzyż-Topór i o porcelanie czeka na wykończenie.
Wczoraj Tygrys kolegom i koleżankom z San Sebastian przez Internet prezentował Most Tumski. Tą prezentację przygotował w języku angielskim ku zaskoczeniu wychowawcy i klasy.
Zajęcia dodatkowe mamy codziennie… Teraz kończą się nam łódki w poniedziałek i w sobotę kończy się nam pierwszy cykl rehabilitacji. W soboty mamy od dziewiątej godzinę gimnastyki na sali a potem godzinę gimnastyki w basenie.
Rozkład zajęć poza szkołą jest następujący:
Poniedziałek – żagle,
Wtorek – szkoła muzyczna,
Środa – tańce MDK,
Czwartek – teatr i gimnastyka artystyczna w MDK,
Piątek – szkoła muzyczna,
Sobota – gimnastyka, basen i tańce ludowe – plus godzina lekcji gry na skrzypcach.
W piątki wieczorem oglądamy całą rodziną film a w sobotę wieczorem mamy noc czytania. Tygrys w tym dniu wieczorem może czytać do upadłego. Wygląda to tak, że ja zasypiam a obok mnie dziecko czyta sobie książki. Nie mam pojęcia, do której godziny.
Niedziela teoretycznie powinna być wolna, ale zawsze, wieczorem w niedzielę Madzia przypomina sobie o jakimś zadaniu domowym, które zapomniała zrobić!
W zasadzie Tygrys sobie sam potrafi poradzić z lekcjami. Ale siedzę przy nim i pilnuję… Pilnuję, aby siedział prosto, nie schylał głowy zbyt nisko, ładnie trzymał pióro czy ołówek. Teraz mam nowy patent. Podstawiam krótką linijkę pod brodę dziecka i osiągam swój cel, że głowa nie pochyla się zbyt blisko zeszytu.
W ćwiczeniach na skrzypcach też uczestniczę. Jeszcze niedawno kapowałam, co Tygrys gra, to znaczy, jakie nutki i jakim rytmie. Teraz nie mam pojęcia, co w tych linijkach przedstawiają te pchełki??? Pojawiły się krzyżyki, bemole, flażolety… Więc siedzę i pilnuję, aby Tygrys stał prosto, nie krzywił kręgosłupa, aby ładnie trzymał smyczek i zgrabnie przebierał palcami. A co gra – to już tylko dziecko wie, bo mama została w tyle!
W zasadzie w tygodniu Madzia chodzi spać po 10 i wstaje do szkoły o siódmej. W niedzielę może się wyspać, ale śpi maksymalnie do 8:30.
Moje ambitne dziecko bardzo ciężko pracuje! W szkole podstawowej nie jest jego praca doceniona. Madzia mówi, co myśli, a to się nauczycielom nie podoba. Nie dostaje tarczy wzorowego ucznia. Wczoraj nawet padło pytanie Tygryska – czy nie jestem zła, że Madzia nie jest wzorowym uczniem. Tłumaczyłam córci, że jeżeli nie ma wzorowego ucznia, bo mówi, co myśli i nie siedzi cicho w szkole to jestem zadowolona. Byłabym smutna, gdyby moje dziecko było agresywne, kradło i biło się z innymi dziećmi. A tak swoją drogą – uwaga „wrzeszczałam na przerwie” świadczy tylko o tym, że moje dziecko jest najzupełniej normalne, za to nauczyciel nie jest wobec niego wyrozumiały. Bo gdzie mają się te dzieci wywrzeszczeć? Przecież nie będą chodzić kilka godzin po szkole z zamkniętą buzią i cichutko siedzieć również na przerwach!
Mamy też sporo radości – Tygrysek wygrał konkurs recytatorski, miał popis w szkole muzycznej, ładnie zdał egzamin techniczny z instrumentu. Pięknie zaśpiewał na biesiadzie w szkole… Na scenie prezentuje się idealnie! Jednym słowem ma niesamowity talent do sceny! Mimika twarzy, gesty, głos. To jest talent i mocna strona Tygrysa! Na popisie zagrał rewelacyjnie i prezentował się prześlicznie!
I co najważniejsze, taki zabiegany Tygrys, biegający na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe w szkole i poza nią, potrafi sobie załatwić i wygospodarować czas na randkę w niedzielę i wyjście do kina z chłopakiem! I to, jakim pięknym kawalerem! Wszystko potrafi spisać na kartce, dać do podpisu mamie samca i w niedzielę zawozimy pannę do kina.

Osobiście chylę czoła przed Tygryskiem. Ja tak nie potrafiłam!

 

piątek, 9 października 2015

Dziewięć lat z Tygryskiem…

 06.10.2015
Powoli zapominam jak to było… Powoli zapominam jak traciłam moje Aniołki… Ból kobiety, która nie była w stanie utrzymać zarodków mija…
Pamiętam jednak wciąż pierwsze spotkanie! Pamiętam jak nie byłam w stanie wziąć na ręce Tygryska. Pamiętam jak po przyjeździe do domu Tygrysek zaczął płakać, tato biegał po okolicznych aptekach i szukał mleka a ja próbowałam oszukać dziecko wodą z buteleczki…
Nie pamiętam, kto pierwszy przewinął Tygryska, kto nam Go rozebrał??? Kąpała Go Wiesia… Był to taki CUD, że mimo przeczytanych książek, mimo ogromnej chęci baliśmy się cokolwiek zrobić przy dzidzi, aby jej nie skrzywdzić…
Potem jakoś to poszło!
Dziś… - Dziś po domu kręci się prawie panienka. Dziewięć lat to dużo i mało. Martwi mnie, że czas tak szybko płynie i dziecko tak prędko dorośleje.
Mamy wciąż jeszcze kilka nierozwiązanych problemów – nie wiem do końca, co z oczami, niezbadana jest sprawa nierówności kończyn i kręgosłup… Tygrysek wciąż jest rehabilitowany, jakoś postępy w tej dziedzinie mamy mizerne.
Szkoła - hmmm… No właśnie! Tygrysek nie ma wzorowego sprawowania, uczy się raczej dobrze. Sporo z nim pracuję. Lubię to zajęcie! Siadam wieczorami, tłumaczę matematykę, pilnuję polskiego i gderam:
- Madziu jak trzymasz pióro!
- Madziu pisz ładniej!
- Madziu pomyśl troszeczkę!
- Madziu siedź prosto!
- Głowa wyżej!
Dziecko chodzi do dość ambitnej szkoły. Poziom jest wysoki. Mamy często sporo zadane. Czasami odrabianie lekcji kończymy prawie o 10! Tygrysek lubi mnie mieć przy boku, gdy odrabia lekcje. Ja, czasami tracę cierpliwość! Czasami, gdy tłumaczę to samo po raz kolejny to się irytuję! Ale cóż, liczę, że zaskoczy i mój trud nie pójdzie na marne!
Szkoła muzyczna – koniec roku był na 5. Teraz jest nieco gorzej. Tygrys całe wakacje nie ćwiczył i za wrzesień dostał 3+. Pani od instrumentu niemiłosiernie na Madzię narzeka! Aż czasami żal patrzeć na dziecko, które się stara, łzy lecą na instrument, pani burczy a Tygrys, jako twardy zawodnik nie popuszcza. Wraca do grania, mimo, że popełnia błędy! Czasami czekam, aż o podłogę rozwali skrzypce, wybiegnie ze szkoły i nigdy tam nie wróci. Kiedyś mieliśmy z tatą karę, pani jak Tygrys nie zagrał poprawnie dźwięków, namalowała mam kółeczka i tłumaczyła nam, co to jest nuta, półnuta, itp…. Teraz w wolnych chwilach zgłębiam wiedzę z muzyki. Powoli zaczynam się kapować, co w tych pięcioliniach jest pomalowane!
Zajęcia dodatkowe: obecnie zrezygnowaliśmy z baletu… Balet zastąpił nam kurs nauki pływania na optymistach. Powoli Madzia się wdrożyła, powoli czuje wiatr w żaglu i zaczyna go wykorzystywać. Do grudnia dzieci pływają, potem zobaczymy? Czy Tygrysek będzie żeglarzem?? Czy tylko zaliczy taką przygodę?
Teatr… - Tu trzeba powiedzieć prawdę! Tygrys ma talent do aktorstwa! Na scenie jest rewelacyjny! Mimika twarzy doskonała, opanowanie teksów nie stwarza Madzi większych problemów. To jest jej żywioł. Do tej pory teatrzyk Gong dał dwa przedstawienia z udziałem Tygrysa. W obu był gwiazdą! Wszystko się kręciło wokoło Madzi! Pani opiekująca się grupą namawia nas, aby Madzia grała w filmach, ma tam jakąś agencję i chętnie Madzię zaangażuje. Tylko ja nie wiem, kiedy??? Na szczęście, zagoniony Tygrys szybko zapomina jak pani namiesza z tymi filmami i nie męczy mnie zbytnio o taką przygodę.
Reszta zajęć dodatkowych nakierowana jest na poprawę sylwetki, na wzmocnienie mięśni – gimnastyka, tańce ludowe…
Oczywiście jak każdy jedynak, musimy mieć jakieś zwierzęta w domu! Było naleganie na królika, kotka, pieska, żółwia, chomika, świnkę morską… Ostatecznie w naszym domu zamieszkały patyczaki. Na początku Madzia wyjęła je ze trzy razy z „terrarium”, obejrzała, zerwała liście z jeżyn na karmę i koniec. Teraz ja muszę je czyścić, karmić, poić… Dobrze, że to nie królik czy świnka morska!
Dieta – Tygrysek jest na diecie bezglutenowej, bezmlecznej i bez jajecznej. Już opanowałam takie gotowanie. Nawet te potrawy są coraz smaczniejsze. Opanowałam też chleb. Jak na bezglutenowy, muszę się pochwalić, że jest rewelacyjny. Co prawda szoruje po gardle, ale da się go jeść. Dzisiaj Madzia jedząc zupę powiedziała: Mamo, ty robisz najwspanialsze zupy! A rosół i pomidorowa, to są najlepsze!
Zdrowie – Teraz bierzemy Ribomunyl. Tygrysek nie ma końskiego zdrowia. Jest raczej chorowity. Jak zacznie, to mamy kilka tygodni z głowy! Mamy przerost migdałka, ale lekarze proponują, aby czekać i nie usuwać. Mamy aparat ortodontyczny, powinniśmy zaklejać oczko, aby drugie ładniej pracowało. Mamy przepisane okularki, ale też mamy czekać, bo raz jest lepiej raz gorzej i trudno dociec, co powoduje, że Tygrysek raz widzi doskonale a raz ma spore niedowidzenie w jednym oczku? Monitorujemy to, ale ostatecznej diagnozy nie mamy…
Czytanie – czytanie, to czynność, którą Madzia uwielbia! Pożera książki. Teraz czyta Harry’go Pottera. Czyta ile się da! Wszędzie w domu walają się poukrywane książki. Nawet za pralką. Na urodziny poprosił Tygrysek koleżanki i kolegów o książki i zgromadził kolejny stosik. Tygrysek nie lubi jednak korzystać z biblioteki. Chce mieć książkę na własność! Swoją. Do niektórych wraca po kilka razy. Niektóre towarzyszą mu na zasadzie maskotki w kilku podróżach, bo dany bohater jest bliski Madzi i dziecko z nim się nie chce rozstać.
Wygląd- Tygrysek obecnie ma około 140 cm wzrostu, około 30 kilogramów. Stopa to rozmiar 35. I ma przecudowne włosy. Pozazdrościć! Tygrys ma zawsze fryzurę! Tak podatnych włosów, takich cudownych do układania to się nie spodziewałam! Zawsze marzyłam o dwóch ciemnych warkoczykach, ale los i w tej dziedzinie mnie obdarował. Mam warkocze, tylko ich właścicielka niechętnie pozwala sobie je czesać i zaplatać. Czasami jednak daje za wygraną i mam te cudowne włosy tylko dla siebie i mogę się artystycznie wyżyć!
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że sporo zyskaliśmy decydując się na adopcję. Poznaliśmy miłość bezwarunkową, pełną ufności. Miłość, która z troskami przynosi wiele radości. Każdy postęp, każda nowa umiejętność naszego dziecka to dla nas ogromny powód do dumy. Brojenie Tygrysa i jego wyczyny przyprószają nasze głowy siwizną, ale jego radość jest bezcenna! Jedyna w swoim rodzaju! I nasza!
 Dziewięć lat temu jedna mama zostawiła dziecko w szpitalu, sąd powierzył pieczę nad małoletnią nam i tak zostało… Dobrze, że tak zostało.

Mały żeglarz... Czasowo czy na zawsze???


sobota, 5 września 2015

Ale ONA JEST JESZCZE MAŁA...


Wakacje szybko minęły… Szkoda!

Podczas tegorocznych wakacji trochę od siebie odpoczęliśmy. Tygrys pojechał na trzy obozy a rodzice nadrabiali zaległości w pracy i w domu. Końcówkę wakacji spędziliśmy razem zwiedzając polskie zakątki…
Podczas upalnych nocy jeździliśmy do przyjaciela na budowę, aby tam obserwować spadające gwiazdy… Pewnego poranka, gdy chłopaki sprzątały po śniadaniu z Olą spacerowałyśmy po posesji wymieniałyśmy nasze poglądy. Ola opowiedziała o kolejnej dziewczynie, którą poznała i która być może adoptuje dwójkę dzieci. Mają już kwalifikacje, są pełni nadziei. Widzą swoją adopcję w różowych barwach. Przecież mogą sobie „nawet wybrać dzieci”, poznają najpierw „dokładnie dokumentację medyczną”! Od razu chcą dwójkę, rodzeństwo…
I tu powstaje problem – Ola Ma wujka, który adoptował syna… No cóż, chłopak siedzi teraz w więzieniu. Zna małżeństwo lekarzy, którzy adoptowali dwie siostry… Niby lekarze, niby mieli sobie dać radę, a jednak polegli… Jedna z córek nawet targnęła z nożem na adopcyjną matkę. Teraz trwa leczenie dziewczyny, ale rodzina jest jeszcze bardziej obolała, niż była pierwotnie. I jesteśmy my, szczęśliwi ze swoim Tygrysem…
- I co ja jej mam powiedzieć? -Padło pytanie.
- Prawdę! – Odpowiedziałam po chwili namysłu.
- Przecież adopcja przeważnie się nie udaje!
- Jak nie udaje?? Przecież z naszą jest całkiem w porządku! Tygrys rośnie, jest fajny, normalne dziecko!
- No tak! Ale ONA JEST JESZCZE MAŁA! Tu nic jeszcze nie wiadomo!
- Uuuu…
No cóż. Mała jest, jeszcze nie możemy odtrąbić zwycięstwa. Ale co można powiedzieć ludziom czekającym na dzieci?? Czasami myślę, że OA zbyt optymistycznie nastawiają przyszłych rodziców. Czasami RA nie chcą szerzej otworzyć oczu i spojrzeć na dziecko i swoją adopcję z innej perspektywy. My też po ostatnich latach spokoju zaczynamy zapominać o drzemiących problemach. Tygrys jest pogodnym, rozbrykanym dzieckiem, które wciąż nie potrafi sobie radzić z emocjami. Podskórnie boję się okresu dorastania. Podejrzewam, że Tygrys będzie niesamowicie „pyskaty”. Już teraz czasami „stawia” się”! Cierpliwie obserwuję zmagania z nastolatkami moich znajomych. Słucham opowieści o biologicznych dzieciach, w wyniku, których włosy stają nam dęba! Jak taka piękna i spokojna panienka robi takie rzeczy? – To pytanie kłębi się w głowie! Jak taki inteligentny młodzian nie przeczytał w czasie wakacji żadnej książki? Skąd takie uzależnienie od komórki, gier, komputera? W którym momencie popełniony został błąd? Próbuję wyciągnąć wnioski. Sięgam po książki, gazety, artykuły. Gromadzę wiedzę, ale czy to mnie uchroni przed raniącymi odzywkami zbuntowanej panienki?

Póki, co nacieszam się Tygrysem wbiegającym do kuchni, łapiącym mnie za szyję i wołającym:
- Kocham ciebie mamo!
- Jak?
- Najmocniej!...

piątek, 7 sierpnia 2015

Zapamiętane dialogi…

Tygrysek uczy się pływać na optymistach. Mama nie ma pojęcia o postępach córci w tej dziedzinie. Pewnego razu idziemy do szkoły, na ulicy tłum i musimy iść w zygzak, aby wszystkich powymijać…
- Ale Madziu idziemy! Taki zygzak!
- To tak jak krowa ogonem! – Woła Madzia.
- Co tu ma wspólnego krowa??
- Noo… Mamo, nie wiesz??
- Nie!
- Madzia jak krowa ogonem tym sterem macha!
- Co proszę???
- Stoi krowa na zielonej łące i tym ogonem tak macha i macha! A Madzia tak za tym ogonem tak płynie i płynie! I macha i macha tym sterem jak krowa ogonem! – Tak mówi trener jak ja pływam!
- A… Rozumiem!  - I sobie wyobraziłam jak Tygrysek pływa!

 
Rano w niedzielę spieszymy do kościoła. Po drodze mijamy starego pijaka szukającego w przydrożnym koszu na śmieci puszek lub petów papierosów.
- Mam nadzieję, że tak nie skończę. – Zauważył tata!
- Miejmy nadzieję, że nas to ominie! – Powiedziała mama.
- A może temu panu coś tam wpadło i szuka! – Zauważył Tygrysek!
I cała rodzina w śmiech!

 
Po szkole pędzimy do szkoły muzycznej. W tramwaju smutny Tygrysek tak wypalił:
- Mamo! Czy ty rozumiesz tatę??
- Taak… - Odpowiedziałam zdumiona!
- Bo mamo! Dziś Franek miał urodziny. Dostałam od niego dwa cukierki! I chciał abym ja jemu złożyła pierwsza życzenia! To chyba mnie kocha! Ale zaproszenia na imprezę dał tylko Milanowi i Tomkowi. I chłopaki będą tam spały! A ja nie dostałam zaproszenia! A przecież ja też mogłabym być na takiej imprezie! To ja już tego nie rozumiem! To kocha mnie czy mnie nie kocha?
Rozejrzałam się wokół! Patrzyły na nas rozbawione twarze pasażerów. Tygrys donośnym głosem drążył temat dalej:
- To powiedz mi mamo! Jak ty rozumiesz tatę?! Skąd wiesz, że tato ciebie kocha! Bo ja Franka nie rozumiem!...

 
Często się przekomarzam z Tygryskiem, że jest podobny do mamy i jest mamy! Kiedyś tak mnie rozbawił:
- Madziu! Oczy masz podobne do mamy!
- No tak!
- No widzisz! To ty mamy jesteś! I włosy masz podobne do mamy!
- No tak! – Ponownie zgodził się Tygrysek!
- No widzisz! Cała jesteś mamy! I nawet ciałko masz podobne do mamy!
- No… Nie!
- Nie?
- No ja nie mam takiego pomarszczonego!

 
Tygrys wrócił z kolejnego obozu. Przed kolejnym wypoczywał, czytał książki, oglądał filmy… Mama coś robiła w kuchni, szykowała kolację. Wołała już raz dziecko do stołu, ale odzew był mizerny. Wołała jeszcze parokrotnie. Nic. Cisza. Zawołała jeszcze raz…
- Zamknij się! – Usłyszała. Tygrys jednak się nie pojawił.
Co za dużo to nie zdrowo! Wkurzona mama wpadła do pokoju.
- Co proszę? Powtórz, co powiedziałaś!
- Nic!
- Słyszałam!
- Nic nie mówiłam!
- Jak to nic! Powiedziałaś „zamknij się”! Tak nie można rozmawiać!
Tygrys przyparty do muru przyznał się.
- No dobra! Przepraszam!
- Dobrze! Zapraszam na kolację.
Wracając do kuchni głośno się zastanawiałam: Skąd ty taka pyskata się robisz?? 
Tygrysek z szalonym uśmiechem wypalił?
- Mamo! Może ja to mam po mojej pierwszej mamie? Może taka pyskata jestem po niej?!
Zatkało mnie!
- Madziu! Pierwszej mamy w to nie mieszaj! To nie tak działa! Nie życzę sobie takich odzywek! Jak ty sobie wyobrażasz być taka pyskata. „Zamknij się” – tak się nie mówi do mamy! Tak się nie mówi do nikogo! Nie dość, że nie można ciebie zawołać szybko do stołu, to jeszcze pyskujesz?? Kto to widział takie rzeczy?...
W końcu Tygrys spokorniał, spuścił głowę i smutno powiedział tak:
- Mamo! Bo na obozie starsze chłopaki tak mówiły „zamknij się” albo „morda w kubeł”…